Kolejne mistrzostwo świata Witalija Kliczki

Kolejne mistrzostwo świata Witalija Kliczki

Czekamy na finalną walkę wielkiego mistrza pięści – Witalija Kliczki. 42-letni Ukrainiec zapowiedział kilka miesięcy temu ostatnią obronę pasa wagi ciężkiej organizacji WBC, którego nikt nie jest mu w stanie odebrać od października 2008 roku.

Czekamy na finalną walkę wielkiego mistrza pięści – Witalija Kliczki. 42-letni Ukrainiec zapowiedział kilka miesięcy temu ostatnią obronę pasa wagi ciężkiej organizacji WBC, którego nikt nie jest mu w stanie odebrać od października 2008 roku. W wyniki eliminacji, tym ostatnim przeciwnikiem starszego z braci, miał być Kanadyjczyk Bermane Stiverne. Ale prawdopodobnie Witalij nie wróci już nigdy na ring. Od kilku dni o takim scenariuszu już głośno mówi jego wieloletni trener Fritz Sdunek. Bo dla Witalija ważniejsze od następnych kilku milionów EURO, jest starcie z obecną władzą na Ukrainie. Każdego dnia na kijowskim Majdanie wielki mistrz pięści walczy o cos więcej. O demokrację, o prawdę, o godny byt i przyszłość milionów Ukraińców.

Bracia Kliczko nigdy nie byli tacy, jak większość sportowców, zwłaszcza pięściarzy. Inteligentni, oczytani, świetnie czujący się w gronie intelektualistów. Władający kilkoma językami, odnajdujący się w showbiznesie. Z jednej strony zimni biznesmeni, twardo negocjujący z telewizjami i sponsorami. Z drugiej, zawsze przychylnie patrzący na akcje charytatywne i wyczuleni na ludzką krzywdę, wrażliwi ludzie.

Witalij od lat ma aspiracje polityczne. W kwietniu 2010 roku założył partię polityczną UDAR – Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform (UDAR to po polsku CIOS), której został przewodniczącym. Dwukrotnie kandydował na stanowisko mera Kijowa, zajmując drugie i trzecie miejsce w wyborach. Teraz jego polityczne ambicje sięgają jeszcze wyżej. Witalij po latach spędzonych na tronie wagi ciężkiej w boksie zawodowym chciałby zostać prezydentem Ukrainy. Już zapowiedział start w wyborach w 2015 roku. Kliczko od dawna ostro krytykuje obecnego prezydenta Wiktora Janukowycza, zarzucając mu autokratyczne rządy. Pięściarz opowiada się za zwiększeniem transparentności działań organów państwowych, walką z korupcją, zacieśnianiem relacji z Unią Europejską i NATO oraz obniżeniem stawek podatkowych. Domaga się także głośno wypuszczenia z więzienia byłej premier Julii Tymoszenko. Kliczko wie, że Ukraina potrzebuje dziś 20 miliardów EURO pomocy od UE i naprawdę głębokich reform.

Czy Witalijowi prorządowi politycy pozwolą na start w wyborach? Tego dziś nie wiemy. Wiemy natomiast, że sama jego deklaracja o kandydowaniu już ich przestraszyła. Bo chcą Kliczkę proceduralnie z tych wyborów usunąć, zarzucając mu posiadanie prawa do stałego pobytu w Niemczech.

Z Witalijem od lat przyjaźni się Przemek Saleta. Kiedy Kliczko przyjechał na początku lat dziewięćdziesiątych jako młody chłopak do Warszawy, Przemek był już gwiazdą kick – boxingu i mediów. Wtedy zajął się Witalijem i pomagał mu na każdym kroku. Potem także bratu – Władimirowi. Ta relacja przetrwała próbę czasu. Do dziś do siebie regularnie dzwonią. Czy to nie byłaby niesamowita historia: Saleta kumplem prezydenta Ukrainy?

Nie wiem, czy Witalij będzie prezydentem. Nie wiem, czy dopuszczą go do wyborów. Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek wróci na ring. Ale wiem, że właśnie zdobywa kolejne mistrzostwo świata walcząc o normalny byt swoich rodaków. Mając miliony na koncie, mógłby leżeć na plaży w Miami, bądź siedzieć w Hamburgu i wpaść do Kijowa raz na jakiś czas, by odwiedzić rodzinę i sfotografować się z obecną władzą. Ale to nie on. Kliczko walczy i chce znokautować niesprawiedliwość. W imię zasad.