Licencja na niezgodę

Licencja na niezgodę

Adam Nawałka nie wygrywa, ale pracuje. Myśli, analizuje i jeździ po Europie oglądając kandydatów do reprezentacji. Podstaw do optymizmu nie ma po kilku miesiącach jego pracy zbyt dużych. Przegraliśmy w słabiutkim stylu ze Słowacją i Szkocją, zremisowaliśmy z Irlandią.

Adam Nawałka nie wygrywa, ale pracuje. Myśli, analizuje i jeździ po Europie oglądając kandydatów do reprezentacji. Podstaw do optymizmu nie ma po kilku miesiącach jego pracy zbyt dużych. Przegraliśmy w słabiutkim stylu ze Słowacją i Szkocją, zremisowaliśmy z Irlandią. Zwłaszcza, że w tych trzech spotkaniach u siebie nie zdobyliśmy ani jednego gola. Przed nami majowy mecz w Hamburgu z Niemcami, czerwcowy z Litwa w Gdańsku i… więcej czasu na selekcję i zgrywanie drużyny nie będzie. We wrześniu startują eliminacje EURO 2016. Zaczniemy na szczęście od wyjazdowego meczu z Gibraltarem w Algarve. Potem dopiero zmierzymy się z rywalami mocniejszymi: Niemcami, Szkocją, Irlandią i Gruzją. Na rozprawianie o kadrze przyjdzie jeszcze czas.

Dziś natomiast słów kilka o sytuacji w klubie, z którego Adam Nawałka trafił do kadry oraz o podziałach w środowisku trenerów. Górnik Zabrze. Wielce zasłużony klub dla polskiego futbolu. 26 października prezes PZPN Zbigniew Boniek powołał Adama Nawałkę na stanowisko selekcjonera. Zastąpił go niechciany przez kibiców z Zabrza Ryszard Wieczorek. Początek 2014 był słabiutki w wykonaniu Górnika i 9 marca nowy prezes klubu Zbigniew Waśkiewicz zwolnił Wieczorka z funkcji trenera pierwszego zespołu. Kilka dni później, prezes Waśkiewicz, rektor katowickiej AWF, ogłosił, że trenerem został Robert Warzycha. To były piłkarz Górnika i reprezentacji Polski, przez ostatnie kilka lat prowadzący klub najwyższej amerykańskiej klasy rozgrywkowej MLS – Columbus Crew. Ale nagle okazało się, nagle rzecz jasna dla prezesa Górnika, bo można to było naturalnie sprawdzić wcześniej, że amerykańska licencja nie jest respektowana ani w PZPN, ani w Europie. Prezes Waśkiewicz wybrał się na pielgrzymkę do siedziby PZPN, porozmawiał z dyrektorem sportowym federacji nadzorującym szkołę trenerów Stefanem Majewskim, ale nic nie wskórał. Zgody na pracę Warzychy w lidze nie dostał. Minęło kilka dni. Górnik poinformował, że Warzycha zapisał się na kurs UEFA A (do pracy w Ekstraklasie wymagany jest dopiero kolejny UEFA PRO), a trenerem został pracujący w Zabrzu od lat Józef Dankowski. Pełna fikcja. Treningi i odprawy prowadzi Warzycha, a w protokole meczowym jako pierwszy trener figuruje Dankowski. Zawrzało w Stowarzyszeniu Trenerów, w imieniu którego ostro wypowiedział się Henryk Kasperczak. Przecież gdyby Dankowskiego naprawdę cenili w Zabrzu, to on dostałby od razu nominacje, a nie Warzycha. Ale to jest zatrudnianie po polsku. Najpierw przyjmujemy do pracy, potem sprawdzamy wykształcenie i posiadane papiery.

Z jednej strony można rzec: kto wykłada kasę na klub, zatrudnia kogo chce. W tym przypadku i tak, i nie. Bo Górnik utrzymywany jest głównie z pieniędzy miasta Zabrza. Z drugiej, po coś UEFA, której polska federacja jest członkiem te regulacje licencyjne wprowadziła.

Abstrahując od przepisów, to z oceną całej sytuacji czysto od strony merytorycznej mam problem. Roberta Warzychę lubię, znam i szanuję. Spotkałem go kilka razy za Oceanem, widziałem jak pracuje. Był świetnym piłkarzem, potem 3 lata asystentem wybitnego trenera Sigi Schmida, z którym ekipa Columbus Crew wygrała tytuł mistrza USA, a następnie prawie 5 lat prowadził ten zespół samodzielnie. Do wykonywania zawodu trenera jest przygotowany, ale papierów jednak nie ma. W Polsce tak naprawdę nie może w tej chwili prowadzić nawet III ligi.

Cale zamieszanie wzięło się moim zdaniem z faktu, że całe lata w rzeczywistości PZPN-u przepisy, regulaminy, statuty udało się obchodzić. Teraz się już nie udaje. Robert staje się ofiara nowej władzy, a może po prostu normalności i respektowania przepisów, które narzuca PZPN-owi UEFA. Sam jestem ciekaw finału tej historii. Bo Stowarzyszenie Trenerów, w którym też są szkoleniowcy szukający pracy, apeluje do PZPN-u i Ekstraklasy S.A., aby nie akceptować tego kabaretu. Tak naprawdę, jeśli Warzycha będzie wszystkie egzaminy zdawał w pierwszym terminie, to warunkową licencję do prowadzenia zespołu w ekstraklasie otrzyma mniej więcej za rok. Co przez ten czas?

To jest chyba właściwy moment, aby zaapelować do prezesów polskich klubów i Ekstraklasy S.A.: Panowie Prezesi, żeby uniknąć maskarady, kabaretu i fikcji sprawdźcie kwalifikacje trenera, zanim go zatrudnicie! Choćby nie wiem jak był dobry, błyskotliwy i jakie miał kompetencje. Bo tak naprawdę to jemu wyrządzacie krzywdę.

Pewnie najtrudniej tego apelu będzie teraz wysłuchać prezesowi Górnika, Zbigniewowi Waśkiewiczowi. Ale ja zadam Panu Prezesowi tylko jedno pytanie. Czy mógłby Pan zostać rektorem katowickiej AWF, gdyby nie miał Pan określonego wyksztalcenia, habilitacji i tytułów naukowych?