W nowym roku…

W nowym roku…

Mamy nowy rok. Od kilku lat mam już w sobie …

Mamy nowy rok. Od kilku lat mam już w sobie mniej entuzjazmu sylwestrowej nocy, a więcej refleksji nad upływającym życiem. Ponoć to normalna reakcja po czterdziestce, więc się specjalnie nie przejmuję. Sylwestra spędziłem z fajnymi ludźmi w nowym Hotelu Binkowski w Kielcach. Klimat lat dwudziestych Nowego Jorku był obowiązujący. Zatem pozostając w tej konwencji życzę wszystkim ekonomicznego prosperity w 2014 roku.

Mam też garść życzeń dla ludzi polskiego sportu. Selekcjonerowi Adamowi Nawałce i reprezentacji Polski życzę  dobrego losowania 23 lutego, a jesienią udanego startu w eliminacjach EURO 2016. Prezesowi PZPN Zbigniewowi Bonkowi, aby wciąż był tak energiczny i aktywny, jak do tej pory, bo ma naprawdę jeszcze co naprawiać i porządkować. Robertowi Lewandowskiemu, aby w Bayernie szło mu nie gorzej niż w Borussi. Aby wskoczył na jeszcze wyższy stopień i tak, jak prezes Boniek wywalczył kilka trofeów. To w klubie. A w kadrze niech będzie tak skuteczny, jak w klubie. To nam wystarczy.

Prezesowi PZPS Mirosławowi Przedpełskiemu, trenerowi Stephanowi Antidze i wszystkim kibicom polskiej siatkówki życzę, aby wrześniowe mistrzostwa świata w Polsce były imprezą niezapomnianą. Aby znów, tak jak podczas piłkarskiego Euro 2012, cały świat patrzył na nasz kraj z podziwem. Niech nasi siatkarze w końcu coś wygrają, bo pasmo przegranych imprez niebezpiecznie się wydłuża, a my przez sport i kibicowanie manifestujmy nasz patriotyzm.

Mistrzowi świata WBC w boksie w wadze junior ciężkiej, Krzyśkowi Włodarczykowi, życzę w 2014 roku wielkich, kasowych walk. Niech dalej wygrywa i niech się bogaci, by za parę lat nie zastanawiać się za co i jak żyć. Pas na półce to jedno, pełne konto to drugie. Młodemu, głodnemu wilkowi Arturowi Szpilce życzę, aby 26 stycznia w MSG wygrał w spektakularnym stylu z Jenningsem i zaprzyjaźnił się na dłużej z HBO. Staremu mistrzowi Tomkowi Adamkowi życzę podejmowania mądrych decyzji. Jest utytułowany i bogaty. Już nic nikomu nie musi udowadniać. Był mistrzem świata w dwóch kategoriach, pretendentem w trzeciej. Trzeba samemu wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Lepiej walkę za wcześnie, niż dwie za późno.

Mamedowi Chalidowowi, żeby się nie zmieniał. Żeby w ringu, czy klatce wciąż był bestią, a w życiu wciąż człowiekiem wielkiej wiary, twardych zasad moralnych z nieprawdopodobną skromnością i spokojem wewnętrznym.

Naszym młodym tenisistom, Agnieszce Radwańskiej i Jurkowi Janowiczowi, aby nie przejmowali się groteskową krytyką. Jesteście dobrzy, utalentowani i szanują Was na świecie wszędzie, no może najmniej w Polsce. Aga, Jurek – róbcie swoje!

Wszystkim polskim sportowcom zdrowia w 2014, pobicia życiowych rekordów i spełnienia ambicji. Zwłaszcza tym, którzy już za kilka tygodni zaczynają rywalizacje na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Polskim piłkarzom i kibicom życzę fajnych, emocjonujących mistrzostw świata w piłce nożnej w Brazylii. Tym razem będą takie same dla fanów i graczy. Przed telewizorem.

Nam wszystkim zdrowia, pogody ducha, uśmiechu i zgody z samym sobą.

P.S. Żegluję po Karaibach. Tak zwane ładowanie akumulatorów przed rundą wiosenną. Miejsca i widoki niezwykłe.  Przygód sporo. Niedługo o tym napisze. Ale teraz już kończę, bo wpływamy do Zatoki Wallilabou, gdzie kręcono dwie części „Piratów z Karaibów”. Trzeba na nich uważać. Spadam zatem.